Tłusty Czwartek


Jak Wam minął ten jakże wyjątkowy dzień dla wszystkich osób, które dbają o siebie? 

Miałam nie robić posta na ten temat, ale trochę mama mnie zainspirowała a dzisiaj jeszcze zobaczyłam na jednym z portali jak dziewczyna zapytała ogółem pod swoim zdjęciem na którym widniały mata i ciężarki - pokazuje, że spala już kalorie, w ten sam dzień, bo była załamana. Zjadła AŻ DWA pączki! SZOK! 
A inna jej dała komentarz, że ona też skusiła się na jednego, ale poćwiczy dopiero następnego dnia. 
Autorka zdjęcia była w ogromnym zdumieniu, że komentatorka nie weźmie się za trening tego samego dnia i straszyła ją, że jej się odłoży to w boczki.

Kusiło mnie strasznie, żeby samej skomentować, ale kiedyś obiecałam sobie nie wtrącać się ot tak do postów osób o tak drastycznym myśleniu jeśli sami mnie o to nie poproszą. Wiadome jest, że wtedy to ja jestem ta zła i moje rady i gadanie to wtedy obija się jak groch o ścianę. 

ACZKOLWIEK! Jak zjechałam niżej to był jeszcze jeden komentarz (według mnie inteligentnej dziewczyny/kobiety). Napisała, że jest jej żal tych dziewczyn, że mają już obsesję. Popieram w 100%. 

Kurczę, w święta Bożego Narodzenia pisałam podobny post o takich świętach jak to czwartkowe. Odsyłam chętnych --> TUTAJ, ale powtórzę jeszcze raz... NIE MA CO PRZESADZAĆ Z DIETĄ I ĆWICZENIAMI. W sumie to w każdej sytuacji trzeba znaleźć umiar. Właśnie po to jest to święto... Jest raz w roku, dlatego jest nazywane świętem. Ten czas trzeba wykorzystać, świętować. 
Osobiście miałam mocny miesiąc bardzo dopiętej diety bazującej na bardzo podstawowych produktach i na początku tego tygodnia już chwilami jadłam na siłę, bo ile razy można jeść ryż i kurczaka? 
Jak 2 lata nie tknęłam pączka, bo kiedyś ktoś mi powiedział ile on ma kalorii, a ja od zawsze miałam problemy z metabolizmem i dla mnie jedna drożdżówka/pączek to jakbym zjadła pięć. Ciężko, no nie? Na szczęście z czasem, doświadczeniem, metodą prób i błędów, poznałam mój organizm, zaprzyjaźniłam się z nim i wiem kiedy ten metabolizm staje się rakietą a kiedy ślimakiem. 
Tak wykorzystałam tę wiedzę w praktyce wczoraj i do 18 jadłam jak co dzień (dietowo). Nawet do szkoły jeszcze przebolałam tego kurczaka, ale koło 15 już tupałam nogami coraz bardziej i nie mogłam doczekać się tego smaku, tłustego smaku. I jak przyszła mama to zrobiła naprawdę super pączki (nie kupujemy)
Pobiłam swój rekord tak jak planowałam, bo zjadłam 6 pączków i absolutnie nie płaczę, że treningu wczoraj nie zrobiłam... byłam tak uśmiechnięta jak nigdy.. 



Można uznać, że to był taki CHEAT całodniowy. Ogromne wytchnienie dla psychiki. Już nawet w szkole kupiłam sobie Colę zero, żeby mieć ten inny smak.. słodki... Ale nawet to nie pomogło. Nawet na snapchat nic nie dodawałam, bo po prostu nie jadłam ich do wieczora. Dziewczyny już nawet pytały jak to się stało, że jeszcze nic o tym nie mówię. Czyli czekały. 

Całkowicie popieram i sama uznaję, że w taki dzień wręcz trzeba zjeść tego pączka bez żadnego poczucia winy. To po to jest ten dzień. Trzeba z niego skorzystać. Tak samo jak urodziny, albo Sylwester... Napchałam się strasznie tym... ale w pełni zadowolona i dzisiaj moja dieta ponownie przebiega bez problemu. 
Rano wstałam, wypiłam czarną kawę (dla lepszego spalania), przebrałam się i zrobiłam porządny trening. Potańczyłam trochę, zrobiłam siłowo nogi (do teraz mnie pieką pośladki) i dobiłam godzinnym cardio na stepperze. 



Co jest ciekawe? Byłam mega mokra... zrobiłam ponad 3100 kroków, z czego stepper liczy ruch obiema nogami jako 1 krok. I przez 60min -> 3150 kroków - wyszło mi średnio spalonych 441kcal. Czyli 1,5 pączka a zjadłam ich wczoraj 6. Mam przez to skoczyć w ogień? 

Pewnie, że nie (chce jeszcze trochę pożyć). Po prostu spalę to w ciągu następnych dni poprzez znowu dopilnowaną dietę i regularne treningi. A psychika odpoczęła. 

I jeszcze jedno... Jak macie możliwość to zdecydowanie polecam robione pączki a nie te ze sklepu po parę groszy... To tak na przyszły rok ;) Średni pączek ma 300kcal, ale ten robiony faktycznie ma w sobie produkty, a ten ze sklepu ma same E i spulchniacze.
Śmiałam się nawet do mamy wczoraj, że ja przez cały miesiąc nie tknęłam jajek, a teraz nagle w pączku czuję całą jajecznicę :D Na 40 pączków dała 6 jajek z czego chyba same żółtka głównie. No to jaki to był szok dla mojego podniebienia po miesiącu :D 

Mam nadzieję, że każdy skorzystał tak jak trzeba z tego święta i brzuchy były pełne. Teraz brać się do pracy ponownie i spalać to ;) Ja kolejny cheat za miesiąc i nawet pisze to tutaj, żeby mieć silniejszą wolę ;) 


Jeśli podoba Wam się to co robię, to zapraszam do śledzenia na:
Snapchat ---> aniesss19

Komentarze

  1. Każdy powinien zjeść pączka w tłusty czwartek to w końcu tradycja. Przecież nie przytyjemy od tego od razu 20 kg :) trzeba zachować równowagę i nie dać popaść się w skrajności. Pozdrawiam :*
    http://xgabisxworlds.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Powiedz mi co myślisz :)

Śledź mnie!

Skontaktuj się ze mną

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *