Podsumowanie wyzwania styczniowego + efekty


Siemanko!

Kolejny raz jestem spóźniona z terminem postu, ale tyle złego dzieje się ostatnio w mojej rodzinie, że nie dało się nawet spokojnie usiąść i napisać cokolwiek. No, ale to moje zmartwienia i na pewno poradzę sobie z nimi, no bo kto jak nie ja?
Dzisiaj lecimy z tematem PRZYSIADÓW. Nie ogłaszałam na blogu, że podjęłam się od 1 stycznia wyzwania z przysiadami, gdyż poprzednie niestety przegrywałam po krótkim czasie.

Teraz było inaczej!

Mianowicie zrobiłam oto wyzwanie:



Jestem w szoku, ze mi się udało. Łącznie zrobiłam 3290 przysiadów

Moja taktyka

Do 150 przysiadów robiłam wszystkie bez żadnej przerwy w miarowym tempie. Z oddechem i muzyką. Najchętniej ta: Move your body - Sia

Od 150 wzwyż z racji, że już było ciężko to robiłam seriami. Seria = 50 powtórzeń i pierwsze 20 było w szybkim tempie.

Nie ukrywam, że był moment, że przy 180 powt. całe uda (głównie 4-głowe) tak piekły, że aż miałam zakwasy na następny dzień. A tyłek to już nie piekł tylko po prostu bolał. Pierwszy raz zrobiłam więcej niż 100 przysiadów za jednym razem. Nie powiem, bo odkryłam gdzie mam granicę oraz jak wiele mogę zdziałać. Niesamowite uczucie. Również przez pierwsze tygodnie normalnie robiłam treningi + dokładałam 6x stepper. Niestety w ostatnim tygodniu odpadłam całkiem. Problemy osobiste sprawiły, że nie robiłam treningów, jadłam co chciałam, czarne myśli, jeszcze 3 dni spędzałam u babci. Wyzwania nie odpuściłam. Jestem z siebie dumna.

Pobiłam swój rekord co mnie napędza do kolejnych działań. Dodatkowo jako postanowienie noworoczne walczę z drążkiem i już widzę efekty w podciąganiu, bo już o wiele wyżej się podnoszę i łatwiej mi. To kolejny rekord, bo nigdy nie dałam rady robić dłużej niż tydzień. Dodatkowo na 3 tygodnie całkowicie odłożyłam słodycze co u mnie jest naprawdę dziwne, bo z reguły co sobotę robię cheat.

Co do wyzwania jeszcze... Dużo dziewczyn na zszywce miało problemy co do mojej decyzji. Aż dziwne ile było ciekawych o moje kolana... Z dumą i szczęściem mogę spokojnie powiedzieć, że moją techniką nie miałam żadnego bólu w stawach, żadnego strzelania w kolanach a już na pewno nic mi się nie ścierało. Jedyne co czułam to zakwasy.

Jak ktoś nie potrafi najprostszych ćwiczeń (przysiad do takich nie należy wbrew pozorom) to nigdy nie poradzi sobie z tymi trudniejszymi. Nie ma co się spieszyć. Szybkim tempem łatwo sobie krzywdę zrobić. W tej dziedzinie nie ma drogi na skróty. Kto jeszcze się nie przekonał to na pewno się dowie z własnego doświadczenia. Ja już tego doświadczyłam i nie mówię tego, bo chcę być lepsza, tylko po prostu wiem ja kto się kończy. Szkoda mi Was i waszego zdrowia, aczkolwiek wiem, że gadać to sobie każdy może.

W najbliższych dniach pokażę moją technikę przysiadu dlaczego mi udało się obyć bez ubytku w stawach kolanowych ;)

EFEKTY

Sami oceńcie..



Także nie ma się co załamywać, na wszystko jest rada. Wystarczy tylko chcieć. 


Jeśli podoba Wam się to co robię, to zapraszam do śledzenia na:
Snapchat ---> aniesss19

Komentarze

Śledź mnie!

Skontaktuj się ze mną

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *