Szybki i sprawny powrót ;)

Siemanko!

Wracam po ponad miesięcznej przerwie, ale było warto. 

Nie mogłam się z niczym pozbierać, dosłownie. Szkoła, egzamin ze szkolenia na trenera, szkoła, prawo jazdy, szkoła, kolejne szkolenie na trenera, klasa maturalna, jeden egzamin za drugim. Szczególnie, że pierwszego teoretycznego nie zdałam, bo miałam taki zapierdziel w szkole, że nie miałam czasu nawet, żeby sięgnąć do notatek z anatomii (co było najważniejsze). Bądź co bądź brakło mi tylko 2 pkt. Później miałam tydzień przerwy i kolejne szkolenie naprawdę niesamowicie intensywne i bardzo zmuszające do nauki na kolejny dzień.  

"Wykładowcy jechali za każdą najmniejszą pomyłkę = nie umiesz? Nie chcesz się uczyć? To po co tu jesteś?"

I tak chodziłam ze stresem już pod koniec tygodnia na zajęcia. Oczywiście nie mówiąc, że od 10:00 do 18:00 praktyka. Tyyyyyle wiedzy, że jak wracałam, to aż mnie głowa strasznie bolała.  Co przychodziłam to praktycznie usypiałam gdzie tylko usiadłam.


Serio, to była masakra. 

Dzień przed egzaminem praktyczno-teoretycznym pierwszy raz od bardzo długiego czasu złamałam swoją żelazną zasadę i uczyłam się od rana, odkąd wstałam, do 3 w nocy. A od, ja wiem... 3 i pół roku (odkąd zaczęłam ćwiczyć) mam zasadę chodzenia spać o tej samej godzinie, a jeśli się nie uda to chociaż tak, żeby wysypiać się co najmniej 7h bo inaczej nie ma opcji żebym sobie poradziła w dzień z treningiem, jedzeniem, nerwami, stresem, szkołą itp. i trzymałam się tego do tego czasu. Byłam tak strasznie zestresowana... nie dlatego, bo się bałam gości tylko dlatego, bo to moje marzenie i jeśli nie wykorzystam teraz szansy to kolejne poprawki kosztują 100zł i trzeba jeździć po Polsce za wykładowcami (robią szkolenia nie tylko w Krakowie). Niestety ja nie mam takiej możliwości i te 100zł to jest za dużo i nie chciałabym po raz kolejny wyciągać od rodziców z racji, że jeszcze nie pracuję i chcę skończyć szkołę i napisać maturę. Także uczyłam się tak długo aż nie zasnęłam na podłodze :D 
Na kolejny dzień poszłam, szłam rozmawiałam przez telefon i powtarzałam:

"Nie chcę tam wchodzić, że się boję, iż nie zdam i wszystko pójdzie na marne, że nie potrafię jeszcze wystarczająco, aby zdać..."

Mój rozmówca pocieszał mnie, kazał mi tam iść i pokazać, że jestem do tego stworzona. No dobra, i tak nie uwierzyłam, ale trzeba było iść bo prezes przyjechał... Wszyscy w stresie czekali i każdy chciał iść jako pierwszy, żeby mieć to już za sobą... Czekaliśmy na schodach i po 1,5 godziny schodzi pierwsza osoba i mówi, że nie zdała...✘  Po kolejnej godzinie schodzi następna osoba i też oblała... ✘ Już wszyscy stres na maksa i w pewnym momencie na siłę się wepchałam nawet nie myśląc przed kogoś i weszłam, a za mną koleżanka. 

Szłam jak na skazanie :D Humorów, na pierwszy rzut oka, najlepszych nie mieli. No to pierwsze pytanie "Pani Trener no to proszę wymienić mi mięśnie czworogłowe, pokazać gdzie są, ile ich jest, jak się nazywa każdy poszczególny..." Wymieniłam z rozbiegu, ale wszystko dobrze, tylko nie wiedziałam jakiej długości są, ale jak "obszerny" no to raczej ogromne, a ja ze stresu nie pomyślałam trzeźwo, aczkolwiek po chwili się poprawiłam. Drugie pytanie już o czworoboczne.. "Pani trener, wymień mi przynajmniej 5 ćwiczeń na plecy, w których synergistycznie pracuje cz. wstępująca mięśnia czworobocznego" No to ja szybko rozejrzałam się wokół i zaczęłam wymieniać, wszystko mi się samo nasuwało. Jak ja odpowiedziałam, to byli ładnie zdziwieni, gdyż przez cały tydzień nie byłam w 100% przygotowana i raz nawet dzień wcześniej usłyszałam, że jestem "wręcz niekompetentna ". Ja chwilę przerwy miałam i pytali koleżankę obok, niestety naprawdę nie znała podstaw, a dostała łatwiejsze pytania ode mnie. Po 10min pytania jej znowu wrócili do mnie i reszta pytań była (podobno) z najtrudniejszej części, bo pytali mnie o tricepsy, wszystko. Wszystko odpowiedziałam wyczerpująco i idealnie, więc facet co powiedział, że jestem niekompetentna uznał, że już nie ma pytań, bo wszystko idealnie. Prezes znów wrócił do pani obok i próbował coś jej ogarnąć jeszcze, dać szansę, ale kompletnie nic. To jeszcze ja 2 pytania i powiedział, że jest bardzo zaskoczony gdyż musi mi powiedzieć, że zdałam i to na 5. 



Nie uwierzycie, jak się czułam... uśmiech mi nie chciał zejść z twarzy. 3/4 mojej grupy oblało a ja zdałam i to na 5.. i jako jedyna dziewczyna. Jak odbierałam papiery tydzień później to na poprawkach widziałam, że prezes znów niezadowolony i ta co była ze mną produkowała się ale widać było, że nie bardzo wie o co chodzi :/ Do tej pory nie potrafię uwierzyć, że mam te papiery i nie tylko formalnie jestem jako trener, ale już mogę śmiało mówić swoje opinie, gdzie nikt mi nie powie "nie jesteś trenerem to się nie odzywaj" Zapracowałam sobie na to. (Dokumenty można zobaczyć na moim instagramie ;))

Jestem już trenerką w dziedzinie:
  • kulturystyka
  • żywienie
  • instruktor siłowni
  • Trener Personalny
Również mogę w całej Europie legalnie pracować jako trener oraz mam potwierdzenie i certyfikat z pierwszej pomocy. 

Teraz tylko pozostaje mi zdać maturkę i iść na studia dietetyczne, a międzyczasie robić praktyki u trenerki, która mi to obiecała i pomagać innym. Jestem niesamowicie z siebie dumna. I wiecie co? 

Nie rezygnujcie ze swych marzeń! Nie warto... Z marzeń się nie rezygnuje z powodu niepowodzeń! Trzeba jakoś pokonać te niepowodzenia i walczyć o swoje. Nic się samo nie dzieje, pamiętajcie!



Do następnego razu, heej 


Jeśli podoba Wam się to co robię, to zapraszam do śledzenia na:
Snapchat ---> aniesss19

Komentarze

  1. Rany kawał dobrej roboty! :) sama byłam na kursie instruktora fitness ale to była unijna produkcja,trwała 3 mce i szczerze nie chciałabym trafić na instruktora po takim "kursie" ;p dlatego brawo dla Ciebie za ogrom pracy jaki włożyłas w przyswojenie wiedzy i opanowanie stresu ;) przy okazji bardzo fajnie piszesz, dodaje do zakładek,będę zaglądać częściej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Właśnie dzięki Tobie dostałam porządnego kopa motywacyjnego, żeby dalej pisać ;)

      Usuń
    2. Ooo miło mi :) mam dziś zły dzień a Twoje słowa poprawily mi humor ! powodzenia ;)

      Usuń
    3. Pamiętaj, że gdyby nie te złe dni to nie umielibyśmy się cieszyć z tych dobrych :D Więc głowa do góry i zrób tak, żeby reszta godzin z dnia dzisiejszego była lepsza niż te z poprzedniej połowy dnia ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Powiedz mi co myślisz :)

Śledź mnie!

Skontaktuj się ze mną

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *