Połowa miesiąca ---> nowe plany


Jak to jest, że układamy sobie plany w głowie i za pierwszym razem są one idealne, a jak pomyślimy o tym samym za kilka dni, tygodni, miesięcy to już wydaje nam się ❝Jak ja mogłam coś takiego pomyśleć? To całkowicie głupie!❞? No ano zawsze tak jest. Chyba, że naprawdę już wymyślimy coś arcyfajnego  ت  To niestety zdarza się baaaardzo rzadko. 


Tak miałam z blogiem... Od zawsze go chciałam mieć a jak już mi się udało ogarnąć i już go mam to nawet nie mam weny i te pomysły, które miałam zanim go założyłam to gdzieś zupełnie wyparowały... Teraz nie mam weny, wszystko to o czym pisze wydaje się takie oczywiste... Traktuję tego bloga jako swój taki prywatny dziennik, dzięki któremu się uczę, przypominam, zapisuję notatki z różnych dni i tak dalej. Może fakt... notka co tydzień to nie jest żadna super sprawa i wgl, ale nie spodziewałam się, że pójdę do pracy, że nagle przestanę trenować bo się załamię, że będę jeść wszystko co popadnie i kiedy popadnie, bo już odechce mi się eksperymentów w kuchni i przygotowywania 3-ech posiłków do pracy... po co? Przecież lepiej zjeść szybki obiad, który ktoś ci poda, kto zna się na gotowaniu tak, że będzie Ci na pewno smakować i jedyne co musisz zrobić to zadzwonić i zapłacić pieniędzmi, które rodzice Ci dadzą... A tak to bym musiała dzień wcześniej się główkować znów co tu zrobić, żeby nie jeść codziennie tego samego i żeby gotowanie było proste i nie zabrało mi całego dnia. Ale wiecie co? Odkąd zaczęłam pracę u rodziców i napychałam się codziennie tym jednym hamburgerem z baru, albo jadłam mielonego z ziemniakami, gdzie mielony był smażony na głębokim tłuszczu i jak kroiłam go to aż się wylewało jeszcze, a ziemniaki po ziemniakach ściekało takie tłuste masło roztopione, a fanta była tak nagazowana, że odbijało mi się przez resztę dnia i ten jeden posiłek taki potrafił mi starczyć na cały dzień! A jak sama sobie coś przyrządzam to wiem co tam jest i nie muszę się martwić, że mój kurczak np był robiony we fryturze sprzed tygodnia gdzie nie była sprzątana ani oleju nikt nie wymieniał, bo oszczędza... Ajjjj okropne to jest jak sobie pomyśle... Ale tak... to jest właśnie to!! ➪➪  To jest ten mój przeogromny postęp w ciągu moich kilku lat starania się o siebie. Może nie wyglądam jak Jennifer Lopez, aczkolwiek te kilka lat temu nie pomyślałabym tak obsesyjnie o tym co mi wpada do żołądka. Nie chce nawet wchodzić na wagę po tych hmm 3-ech tygodniach (?). Z dnia na dzień czułam ,ze znów mój problem sprzed wieków wraca... czyli okropne bóle brzucha po tym jak znów tyję lub zjem coś smażonego i pójdę ćwiczyć... Robi mi się od razu słabo i ciemno przed oczami z bólu. Nie traktuję tego jako wadę, lecz jako zaletę mojego organizmu, ponieważ przynajmniej czuję, że to co jadłam było bardzo niewłaściwe. Jeszcze jak trwał rok szkolny ot czułam się jak dobrze naoliwiona maszyna, nic mnie nie bolało, mięśnie się pokazywały, tłuszcz znikał, a teraz jeśli nic nie zmienię to będę tak jak ten pan po lewej... 
Moje wyzwanie ze skakanką, przyznaję się, padło  ☹  Robiłam po pracy (9:00 - 21:00) trening i po nim byłam już tak wyczerpana, że nie myślałam o niczym innym jak tylko prysznic i spać. Mam nadzieję, że Wy dalej walczycie i jest jakaś osoba, która się nie poddaje. Dalej moooocno trzymam kciuki.

Tak mnie męczy to co się ze mną dzieje, że w środę zamówiłam sobie trening P90, który trwa 90 dni. Ma mi dojść jutro i jutro już zaczynam... Sławny poniedziałek  ت 
Jeśli jest ktoś kto ma go lub jest w stanie znaleźć na necie to serdecznie zapraszam  ツ 

Będę się starać z całych sił powrócić do dawnych nawyków


nie słodzenia
 nie solenia
✔ nie picia żadnych napojów które są gazowane lub kolorowe (nawet wody!)
✔ unikania słodyczy (baaardzo ciężkie w moim przypadku)
✔ fast foody wgl won!
✔ cheat meal co 2 tyg (będę się tego baardzo mocno trzymała, ponieważ to POSTĘP, gdyż zawsze miałam co 1 tydzień)
✔ trening robić tak jak w planie choćbym miała nie wiem... paść z wyczerpania  ت  
✔ posiłki o stałych porach (9:40... 13:30...17:30... 19:30)
✔ pobudka o 8:00 (min 7h snu)
✔ jedyne picie to: woda - zielona herbata - kawa
✔ przynajmniej 2l wody dziennie


Pilnujmy tego co dla nas jest cenne, bo naprawdę warto. Ja zaraz idę ogarnąć moją tablicę motywacyjna, bo dawno nie ruszałam, a brakuje mi tej motywacji ostatnio jak cholera... Jak ktoś jest chętny to bardzo proszę... kopnijcie mnie w dupę na zachętę  ت   ✌
Nie ma idealnego czasu na zaczęcie czegoś... Nie warto specjalnie czekać aż do początku następnego miesiąca, roku czy coś... Czas jest zbyt cenny, żeby go marnować... więc... bierzmy się do roboty!! 


Jeśli podoba Wam się to co robię, to zapraszam do śledzenia na:
Snapchat ---> aniesss19

Komentarze

  1. Masz rację, czas jest jedną z najcenniejszych rzeczy w naszym życiu i powinniśmy robić wszystko, aby go nie zmarnować. Bardzo motywujący post :)
    http://mska-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. mam nadzieję, że osiągniesz swój cel. ja osiągam, jest ciężko. ale daję rade, nie poddam się!

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia w dążeniu do celu! Też staram się już od tygodnia dbać o zdrowie ;)
    Outdisturb.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojj.. ja potrzebuję bardzo dużej motywacji. Bo jakoś nigdy nie mogę dotrwać do końca. :(

    Na blogu kilka propozycji świetnych komedii, zajrzyj może Ci się spodobają. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Próbowałam się motywować do ćwiczeń ale słabo mi to idzie. Może gdybym miała z kim... :)


    http://thesnowtime.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi udało się wprowadzić w życie większość zdrowych nawyków ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Powiedz mi co myślisz :)

Śledź mnie!

Skontaktuj się ze mną

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *